wtorek, 18 sierpnia 2026

18 sierpnia 2026






Abba, szara suknia nieba
zasłoniła dziś słońce,
ale wewnątrz mnie jest
światło. Dziękuję.

Wierzę, że za każdą zasłoną
jesteś Ty, mój Pan,
Bóg i Tato.

Wierzę, że nawet jeśli kotary,
góry, mury i parawany
przysłaniają mi Ciebie,
Ty jesteś.

Bo Twoje przyjście jest pewne
jak świt poranka.
Jak wczesny deszcz przychodzisz
do mnie
i jak deszcz późny,
co nasyca ziemię,
wierzę.

Uwielbiam Cię, Panie,
deszczem, chmurami
i rytmem, jaki nadają
moim wakacyjnym chwilom.
Uwielbiam Cię, Panie,
zadumą, postojami
i refleksją.
Uwielbiam Cię, Panie,
Miłośniku Życia.

Wierzę, że Ty, Panie,
przyjdziesz dziś z pomocą
i napełnisz
obficie potrzebnymi łaskami
życie Okruszka i Emmy,
Irka, Bożeny
i Janinki,
Ksawerego, Dominiki,
Anny,
rodziny Wery, Adasia,
Maksa, Ali,
Oli, Joli,
Benia, Eli,
Barbary, Leny, Gosi,
Emilki, Mai, Doroty,
Wita, Julii, Amelii,
bliskich Kornela
i Mikołaja,
Ilony, Patryka,
Dawida,
Kamila, Jadwigi
i Czesława.

Rzekłem: „Ja ich wytracę,
wygubię ich pamięć u ludzi.
Ale się bałem drwiny wroga,
że przeciwnicy ich będą się łudzić.

Będą się łudzić, mówiąc:
Nasza ręka przemożna,
a nie Pan uczynił to wszystko.
Gdyż jest to plemię niemądre
i niemające rozwagi.

Jak może jeden odpędzać tysiące,
a dwóch odpierać dziesięć tysięcy?
Dlatego że ich sprzedała ich Skała,
że Pan na łup ich wydał.

Nadchodzi bowiem dzień klęski,
los ich gotowy, już blisko.
Bo Pan swój naród obroni,
litość okaże swym sługom.

Moje Słowo
na dziś:
Wielu zaś pierwszych
będzie ostatnimi,
a ostatnich pierwszymi.
Amen.

Moje zadanie
na dziś:
uwielbiać Pana
dniami odpoczynku.
Amen.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz